GRUBY


ae	W pewnym porcie, już sam nie wiem gdzie, 
GD	Ta historia wydarzyła się. 
daEaE	W nędznym barze jakiś starzec ścierał kurz. 
ae	Nagle cisza zabiła gwar i śmiech, 
GD	Kiedy w drzwiach stanęło drabów trzech. 
daEaE	Oniemiałem, bo ich znałem wcześniej już. 
ae	Jeden z nich przekrzywiony miał łeb, 
GD	Mordę jak z cuchnącą rybą sklep.
daEaE	Nic dobrego, biło z niego samo zło. 
ae	Taki był on, ech psia jego mać, 
GD	Ludzi trącał, ciągle chciał się prać. 
daEaE	Uciekali, bo się wszyscy bali go. 

CGEa	Hej, Ty gruby! Nalej jeszcze raz!
aGEa	Biegną dni jak fale, pędzi z wiatrem czas. 
CGEa	Hej, Ty, Gruby! Powiedz jak to jest,
aGE	Że spokojny człowiek jest ścigany jak pies? … Jak pies! 

ae	Stali tak, rozglądali się w krąg 
GD	Z trudem ukrywałem drżenie rąk. 
daEaE	Przeczuwałem, już widziałem własny zgon. 
ae	Na nic to, ze spuściłem swój wzrok, 
GD	Skierowali jednak do mnie krok. 
daEaE	Zrozumiałem, teraz ja albo on. 
ae	Nie zwlekałem, stłukłem kufel o stół, 
GD	Szklane zęby mu wbiłem w brzucha dół. 
daEaE	Odstąpili Ci, co byli przy nim tuż. 
ae	Skręcił się ten portowy gad
GD	I jak stał tak z jękiem padł na blat.
daEaE	Uciekałem, dzień witałem w morzu już. 

CGEa	Hej, Ty gruby! Nalej jeszcze raz!
aGEa	Biegną dni jak fale, pędzi z wiatrem czas. 
CGEa	Hej, Ty, Gruby! Powiedz jak to jest,
aGE	Że spokojny człowiek jest ścigany jak pies? … Jak pies! 
 
ae	Pytasz się, co on do mnie miał, 
GD	Że mnie tak zawzięcie dopaść chciał?
daEaE	Z wielkim fartem kiedyś w karty ze mną grał. 
ae	Wkurzał mnie jego cygar smród, 
GD	Ograł mnie no to łajbę spaliłem mu. 
daEaE	Może o to taki żal do mnie miał? 
ae	Teraz znów jego kumpli dwóch
GD	Chcą mi oddać to co ja dałem mu. 
daEaE	W niepewności, w nieufności biegną dni. 
ae	Chociaż czasem jest gorzej niż źle, 
GD	To na ląd nie zejdę już nigdy o nie!
daEaE	Podła zemsta wciąż po piętach depcze mi!

CGEa	Hej, Ty gruby! Nalej jeszcze raz!
aGEa	Biegną dni jak fale, pędzi z wiatrem czas. 
CGEa	Hej, Ty, Gruby! Powiedz jak to jest,
aGE	Że spokojny człowiek jest ścigany jak pies? … Jak pies!